Świeży kolor wygląda najlepiej przez pierwsze dwa tygodnie, a potem zaczyna się rozjeżdżać. Najczęściej nie dlatego, że farba była zła, tylko przez rzeczy, które robimy w domu każdego dnia.
Pierwsze 72 godziny decydują o reszcie
Po koloryzacji łuska włosa potrzebuje czasu, żeby się domknąć. Dopóki tego nie zrobi, pigment wypłukuje się przy każdym kontakcie z wodą. To dlatego pierwsze trzy doby mają nieproporcjonalnie duży wpływ na to, jak długo kolor pożyje.
W tym czasie odpuść mycie głowy, basen i intensywny trening, po którym i tak trzeba się umyć. Jeżeli musisz umyć włosy, zrób to letnią wodą i bez szorowania skóry.
Temperatura wody, czyli najprostsza rzecz do poprawienia
Gorąca woda otwiera łuskę i wypłukuje pigment. To pojedyncza zmiana, która daje najwięcej przy zerowym koszcie. Myj włosy letnią wodą, a na sam koniec przepłucz je chłodną.
Przy koloryzacjach chłodnych, popielatych i platynowych różnica jest widoczna gołym okiem już po miesiącu.
Szampon: patrz na skład, nie na napis „do włosów farbowanych"
Napis na butelce nic nie kosztuje producenta. Znaczenie ma to, czy szampon zawiera silne detergenty, przede wszystkim SLS i SLES. One myją skutecznie, ale razem z brudem zabierają pigment.
Szukaj łagodniejszych myjek i szamponów o pH zbliżonym do 5. Przy blondach i chłodnych odcieniach dodatkowo przydaje się szampon z fioletowym pigmentem, ale nie codziennie: raz na dwa albo trzy mycia w zupełności wystarczy, częściej daje szary nalot.
Rzadziej znaczy dłużej
Każde mycie to kolejna porcja pigmentu w odpływie. Jeżeli myjesz włosy codziennie, spróbuj przejść na co drugi dzień, a w dniach przerwy użyć suchego szamponu przy nasadzie.
Skóra głowy potrzebuje zwykle dwóch do trzech tygodni, żeby się do tego przyzwyczaić i przestać się przetłuszczać szybciej niż wcześniej. Warto ten okres przeczekać.
Słońce robi z koloru to samo co z ubraniem na sznurku
Promieniowanie UV rozkłada pigment. Rude i miedziane odcienie tracą najszybciej, blondy żółkną, brązy wpadają w rudość.
Latem, na wakacjach i przy pracy na zewnątrz używaj kosmetyków z filtrem UV do włosów albo po prostu noś kapelusz. Woda w basenie z chlorem i woda morska działają podobnie, więc przed wejściem warto zmoczyć włosy czystą wodą i nałożyć odżywkę bez spłukiwania. Nasiąknięty włos przyjmie mniej chloru.
Prostownica i suszarka bez ochrony to strata koloru
Temperatura powyżej 180 stopni niszczy pigment i strukturę włosa jednocześnie. Termoochrona przed każdym stylizowaniem to nie marketing, tylko warunek, żeby kolor przetrwał do następnej wizyty.
Jeżeli suszysz włosy codziennie, ustaw suszarkę na średnią temperaturę i skończ zimnym nadmuchem. Zamyka łuskę i dodaje blasku bez żadnego kosmetyku.
Kiedy wrócić do salonu
Odrost przy koloryzacji na jeden ton widać zwykle po czterech do sześciu tygodni. Przy baleyage i ombre przejście jest łagodne, więc spokojnie można poczekać nawet trzy miesiące. Samo odświeżenie koloru bez rozjaśniania, czyli tonowanie, to krótsza i tańsza wizyta niż pełna koloryzacja, a potrafi uratować wygląd na kolejne tygodnie.
Jeżeli nie jesteś pewna, co dokładnie potrzebujesz, opisz stan włosów w planerze wizyty. Podpowie, czy wystarczy tonowanie, czy jednak czas na pełny kolor, i pokaże orientacyjny koszt oraz czas.